wtorek, 1 maja 2012

Chapter nine

http://www.youtube.com/watch?v=N9o64xyjGWA ♥

Moje ciało ogarnął paraliż. Poczułam silne ukłucie w klatce piersiowej. Ręce mimowolnie zaczęły drżeć, a bicie serca znacznie przyspieszyło.
- Odejdź, proszę - wyszeptałam, jednocześnie starając się uspokoić astmatyczny oddech. Chłopak ignorując prośbę, przysiadł się do mnie zachowując bezpieczną odległość. Wzięłam głęboki wdech ocierając dłonią o rękę, na której pojawiła się gęsia skórka. Jeździłam zębami po spierzchniętych wargach.
- Jest dość zimno, nie sądzisz? - bezczelny... Zamiast przejść do rzeczy, próbował mnie omamić tym swoim cholernie cudownym, głębokim głosem. Nie odpowiedziałam. Wstałam i nawet nie spojrzawszy się na niego, ruszyłam przed siebie. Malik jednak nie odpuszczał. Wbił swoje paznokcie w mój bark, by mnie zatrzymać. Nie mogąc się wyszarpać, rozluźniłam ramiona, by dać mu znak, że się poddaje. Odwróciłam się na jednej pięcie.
- Odejdź - byłam na tyle bezsilna, że mój głos tracąc swoją dotychczasową barwę stał się bardziej uległy, cichy i piskliwy.
- Nigdy nie kochałem Gemmy, zrozum - chwycił mój nadgarstek ściskając go coraz mocniej z każdym wypowiedzianym słowem.
- Zostaw mnie - warknęłam.
- Dephne! Nigdy bym ciebie nie wykorzystał! - zadrapał mnie swoimi paznokciami pozostawiając po nich czerwone ślady.
- Ty skurwielu... - z przerażeniem spojrzałam mu w oczy. - Upokorzyłeś mnie i wykorzystałeś. Potraktowałeś jak zabawkę i szmatę. Zaufałam ci! Zaufałam ci, draniu! - zaczęłam szarpać go za koszulę. - Przez ciebie? Przez ciebie czuję się jak wrak człowieka! Jak nic nie warta dziwka, rozumiesz?! Przez ciebie zapodziałam gdzieś swoją wartość! Ja już nie wiem kim jestem, rozumiesz?! Nienawidzę cię! - drżącym głosem starałam się potępić chłopaka. On jedynie ujął moją twarz trzymając ją na tyle mocno, abym nie dała rady się wyszarpać.
- Powtórz to. Powtórz to jeszcze raz patrząc mi prosto w oczy, a odejdę - po moich policzkach pociekły strużki łez. Obydwoje doskonale wiedzieliśmy, że nie dam rady tego zrobić. Spuściłam wzrok.
- Odejdź - ponagliłam rozkaz.
- Spójrz się na mnie i powtórz to jeszcze raz! Głośniej! - wszystko mówił z taką pasją i oddaniem, że nie umiałam się mu oprzeć. Co jest najzabawniejsze? Pożądałam go, pragnęłam poczuć smak jego ust, ale przecież musiałam zachować swoją cholerną dumę. Przecież to właśnie ona miała władzę nad moimi uczuciami, to ona nimi kierowała.
- Nienawidzę cię - powiedziałam ze złością przez zęby, tym razem patrząc mu prosto w oczy. Zadowolona z siebie spojrzałam na niego z wyższością.
- Na pewno? - wyszeptał żarliwie. Przyciągnął mnie do siebie sprawiając, że moje piersi rozpłaszczyły się na jego umięśnionym torsie. Jego ciepłe i wilgotne wargi były coraz bliżej moich. Uległam. Chłopak całował namiętniej niż wcześniej. Robił to świetnie. Moje łokcie próbowały stawić upór, jednak na marne. Malik otworzył usta szerzej, wsunął język penetrując nim sekretne zakamarki moich ust, a następnie wycofał go lekko i przygryzł koniuszek mojego języka.
- Na pewno - z każdym oddanym mi pocałunkiem traciłam wiarę w wypowiadane słowa. Chłopak ujął zębami moją dolną wargę, podczas gdy ja bawiłam się jego włosami. Oparłam się mu. - Proszę, zostaw mnie - odchyliłam głowę do tyłu, by móc rozkoszować się pocałunkami składanymi na szyi i dekolcie. Nie oszukujmy się, uzależniłam się od niego.
- A czego nienawidzisz najbardziej? - słowa przeplatał ze słodkimi całusami.
- Tego, że zawsze musisz udawać mądrzejszego - zaczęłam wymieniać. - Tego, że nie potrafisz przeżyć godziny bez poprawiania swoich włosów. Tego, że tak łatwo rozkochujesz mnie w swoich oczach. Tego, że jesteś zbyt pewny siebie i tego, jak bardzo jesteś przewrażliwiony na swoim punkcie. Jednak to nic w porównaniu do tego, czego nienawidzę najbardziej - zawiesiłam głos. Spojrzałam się spod grzywki na zaszklone oczy chłopaka. - Czego? - przyciągnęłam go bliżej siebie, by złożyć na jego ustach ostatni pocałunek. Subtelny, delikatny i pełen ciepła.
- Tego, że chyba ciebie kocham... - speszona spojrzałam się w dół. Malik uniósł moją brodę ku górze. Patrzyłam w jego oczy, które były równie mocno załzawione, co moje. Nie odpowiedział, więc ja również trwałam w milczeniu. Oczekiwałam na najmniejszą nawet reakcję. Nie zrobił nic. Zrezygnowana odepchnęłam go od siebie i odeszłam.
Z każdym krokiem szłam coraz szybciej. Zamykając cmentarną furtkę, zerknęłam jeszcze raz na Zayna. Usiadł na ławce chowając twarz w dłoniach. Najwyraźniej moje wyznanie musiało go zaskoczyć.
Nie zważając na okoliczności, zaczęłam biec. Ile sił w nogach, ile tchu w piersiach.
Jak burza wparowałam do domu, by rozliczyć się ze Louisem. Wbiegłam na pierwsze piętro z nadzieją, że spotkam tam chłopaka. Nie myliłam się.
- Jak mogłeś?! - przeszkodziłam mu w dotychczasowym zajęciu.
- O co chodzi? - z jego głosu emanowało opanowanie.
- On tutaj jest! Rozumiesz? Przyjechał tutaj, bo go na mnie nasłałeś! - uderzyłam go pięścią w twarz powodując nagłe ujście krwi z ust. Zgiął się, by uchronić się przed kolejnym ciosem. Chciałam uderzyć go jeszcze raz, jednak on zrobił unik.
Kiedy już cała złość ze mnie uszła, bezradnie osunęłam się na ziemię. - Zdradziłeś mnie... ty też... - wyszeptałam przez łzy.
- Daphne! Przysięgam, że nie wydałem ciebie! Przysięgam! - zaklinał się na Boga.
- On tu jest - spojrzałam się mu w oczy. Lou mnie objął delikatnie nas rozkołysując. Nie zważając na czerwoną ciecz, oparł swoją brodę o moją głowę powtarzając w kółko, że wszystko będzie w porządku.

Siedziałam w pokoju śledząc wzrokiem muchę przechadzającą się po suficie. Miewałam głupie myśli, gdybałam... Oczy już wyschły. Nie byłam w stanie uronić ani jednej łzy. Nie byłam w stanie niczego poczuć...
- Daphne, masz gościa - poinformowała mnie ciotka, która już wcześniej zauważyła moje przygnębienie. Nie chciała dochodzić do sedna, bo doskonale wiedziała, że jest ono dla mnie bardzo bolesne. Obie wiedziałyśmy...
Zignorowałam kobietę. - Daphne! - wykrzyczała inpulsywnie.
- Proszę - wzruszyłam ramionami, po czym podniosłam się do pozycji siedzącej. Do mojego pokoju wszedł Malik.
- Co tu robisz? - rozwarłam usta ze zdziwienia.
- Musimy coś sobie wyjaśnić - usiadł obok mnie.
- Myślałam, że już sobie wszystko wyjaśniliśmy - zaczęłam nerwowo jeździć językiem po dziąsłach.
- Daphne, nie zrozum mnie źle... Ja się po prostu boję - spojrzałam mu głęboko w oczy. Nie udawał. Mówił szczerze. Potrafiłam to wyczuć.
- Niby czego? - wydrwiłam go.
- Jeszcze nie rozumiesz?! Nie dostrzegasz tego?! W tym momencie jesteś dla mnie najważniejszą osobą na świecie. Ba! W tym momencie, to ty jesteś moim światem! Boję się, że mnie potępisz... Nie jestem tym, kim myślisz. Nie umiem żyć bez ciebie, ale będąc przy mnie jesteś narażona na niebezpieczeństwo, a ja nie pozwolę żeby ktokolwiek, kiedykolwiek cię zranił, rozumiesz?! Nie mogę cię stracić! Nie mogę żyć ze świadomością, że przeze mnie może stać ci się coś złego! Jeśli mam wybierać pomiędzy byciem z tobą i jednocześnie narażaniem cię na próbę, a odejściem i świadomością tego, że jesteś bezpieczna. Wybiorę to drugie! Ja cię ko... - przerwałam mu pocałunkiem. Delikatnie pieściłam jego wargi w rytm bicia naszych serc.
- Też cię kocham - wyszeptałam.
- Ale przecież...
- Jest ryzyko, jest zabawa - uśmiechnęłam się zadziornie, na co chłopak również się zaśmiał. Popchnęłam go na łóżko całując z większą pasją i namiętnością, niż kiedykolwiek.
Nie myślałam o żadnych konsekwencjach naszych czynów. Już nie zadawałam więcej pytań. Nie obchodziło mnie to, skąd się tutaj znalazł, na jakie "niebezpieczeństwo" naraża mnie swoją osobą. Miałam gdzieś to, że nie skontaktowałam się z ojcem i, że Louis będąc za ścianą, martwi się o mnie. Wydarzenia z wesela? Nie miały dla mnie większego znaczenia.

Podobno zakochany człowiek nie myśli racjonalnie. Jestem na to czystym dowodem...

_____________________________________________________________
I jak? Podoba się? Kurde, ale mi dzisiaj pomysłów naprzychodziło do głowy na kolejne rozdziały... Będzie ciekawie, obiecuję!
Z resztą, mam nadzieję, że sami zobaczycie (przeczytacie).
Dziękuję za 27 komentarzy pod ostatnim rozdziałem, jednak muszę przyznać, że wyczuwam mały spamik. No, ale nieważne. Ważne jest to, że tak bardzo zależy Wam na kolejnym. Kocham Was, dziękuję z całego serca za Wasze komentarze, wsparcie i pomoc i będę to podkreślała na każdym kroku, bo to dzięki Wam mamy już 9 rozdział (no, bynajmniej dla mnie "już"). Kiedy będzie wystarczająco dużo komentarzy, dodam następny. Wystarczająco? Nie napiszę ile to dla mnie. W każdym razie liczę na to, że pod tym rozdziałem będzie ich więcej niż pod poprzednim, no ale to tylko takie moje małe, skromne marzenie :)
Kontakt:
e-mail: ameliaxoxoMTT@onet.pl
twitter: AmeliaxoxoMTT
gg: 33348455
Piszcie do mnie, bo bardzo chciałabym nawiązać kontakt z moimi czytelnikami :) + Gorąco proszę o dodawanie mnie do obserwowanych, komentowanie i POLECANIE.
Pozdrawiam, ameliaxoxo

31 komentarzy:

  1. LAMO. jesteś zajebista. tyle Ci powiem <3

    OdpowiedzUsuń
  2. omnomnonmonmnonmnonmonmn. <3 rzygam tęczą! <3 szybko dodawaj następny! <3

    OdpowiedzUsuń
  3. o moj boze ; o z kazdym rzdzialem jest coraz lepiej ; o jejku. cudnie cudniee <3 dodawaj jak najszybciej kolejny ;o Zayn i Daphne boze te wydarzenia z tego rozdzialu byly takie cudowne, piekna akcja. A Loui tez taki kochany. Ubostwiam cale to opowiadanie, ubostwiam ten rozdzial, ubostwiam Ciebie i tyle wystarczy ;*** jak chcesz cos odpisac to na tt <3 czekam na kolejny z niecierpliwoscia znow

    OdpowiedzUsuń
  4. Jest świetny, ciekawe co będzie dalej, bo normalnie doczekać się nie mogę:**

    OdpowiedzUsuń
  5. Pierdzielę, jest świetny! Biedny Louis o,O
    Ciekawe o co chodzi z Zaynem i co będzie z Harrym...

    Pisz szyyybkooooo :*

    <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Jest świetny : *

    zapraszam do mnie : mrsdirectioner.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. nlnbhifynjhfhgkjvhdfhbjvj
    mie mogę się wysłowić ...
    wow
    świetny rozdział !!!

    OdpowiedzUsuń
  8. Na początek ... bardzo, bardzo Cię przepraszam za to, że nie skomentowałam pod poprzednim rozdziałem, który jest ... taki jak i ten, po prostu świetny... Aż szerze mówiąc nie wiem jak to skomentować inaczej niż zajebiste.. taka poetka ze mnie jak święty turecki lol .. ;)
    Pisz, pisz :P

    Natalie xx

    OdpowiedzUsuń
  9. koniec dramatyzmu finally xx dawaj kolejny i wiecej reszty chlopakow :))

    OdpowiedzUsuń
  10. dsijgsjfksjkj nie wiem co powiedzieć noo! pisz dalej dziewczyno :D

    OdpowiedzUsuń
  11. *__* kochaam .

    OdpowiedzUsuń
  12. Ciekawe co bd dalej ^^ Świetnie ci idzie :) PISZ !

    OdpowiedzUsuń
  13. pisz pisz czekam na kolejny jesteś świetna i cudowna . opowiadaie jest świetne , nie wiem co napisać ale wiem że napewno jesteś świetna i masz niezwykły talent . Opowiadanie jest cudowne :D pozdrawiam:*******

    OdpowiedzUsuń
  14. bjbgdefcvbjknjvdxcvhjk,mjvdxcvbjnk naprwdę....!!!!!!!!!! błagam pisz dalej! Świetny rozdział i czekam na następny!!!

    OdpowiedzUsuń
  15. cudooowny, jak każdy poprzedni! :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Zajebisty, ale to tak jak każdy :p

    OdpowiedzUsuń
  17. Świetne , cudowne i zajebiste !! :D zbierać się ludzie . Trzeba napisać duuuuuuuużo komentarzy żeby jej szczena opadła :PP

    OdpowiedzUsuń
  18. świetny rozdział !!!
    jak z resztą każdy inny :)

    OdpowiedzUsuń
  19. ŁAŁ, tylko tyle jestem zdolna powiedzieć po przeczytaniu! a może jeszcze jedno, cudowna scena na cmentarzu, po prostu najlepsza!

    OdpowiedzUsuń
  20. super rozdział !
    czekam na nexta :D

    OdpowiedzUsuń
  21. Ale to wciąga!!!
    Dziewczyno pisz dalej (:
    Czekam na kolejne rozdziały ! ;p

    OdpowiedzUsuń
  22. błagam cię, nie pisz więcej!! jest okropne!! : ///

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. posrało Cię? xd

      Natalie xx

      Usuń
  23. żartowałam : )
    pisz dalej, jest swietny! : **

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jezuuu ja tu szok przeżywałam, że to seerio xdd
      Już Cię mialam ostro hejtować :D
      Spoko :)
      Ale więcej tak nie rób, bo cię dorwę :P

      Natalie xx

      Usuń
  24. one są świetne pisz tak dalej !!!!!!! :) xx

    OdpowiedzUsuń
  25. Suuper !
    Już nie mogę się doczekać następnego rozdziału <3

    OdpowiedzUsuń
  26. Znalazłam tw bloga i kurwaaaa , no!
    Zakochałam się ! ;)
    Pisz, pisz , bo masz zajebisty talent.
    A tak wql to proszono mnie bym poleciła bloga,
    więc polecam xd ...
    Zapraszam na : http://moments-by-us.blogspot.com/ :)

    Pozdro, Kaśka :P

    OdpowiedzUsuń
  27. świetny, super , cudowny ... rozdział !!!
    czekam z niecierpliwością na następny :D

    OdpowiedzUsuń
  28. gratuluję pomysłu na fabułę opowiadania! jest bardzo ciekawa i dynamiczna. cieszę się, że masz wenę i pomysły :) dziękuję, że wkładasz w to swój czas i pracę. z nieokiełznaną niecierpliwością wyczekuję następnego niesamowitego rozdziału :D
    PS Czyżby 30 komentarzyk? ;p

    OdpowiedzUsuń
  29. dziewczyno ! masz talent do pisania !!! dodawaj szybko następny :)
    Dori .

    OdpowiedzUsuń